|
Strona 1 z 1 • 1 AHAWA - 01-10-2008, 21:16 a ja sie tak zastanawiam - bylem na rekolekcjach i znam kilka malzenstw katolickich ktorzy zwlekaja z posiadaniem dziecka albo maja problemy i nie maja zamiaru adoptowac dziecka np. z domu dziecka, wydaje mi sie taka postawa za cos chorego. jesli deklaruje sie ze jestem katolikiem, zyje sakramentalnie i jestem w zwiazku malzenskim to mysle ze moim obowiazkiem jest adopcja - czy moge tak powiedziec takim malzenstwom? probowalem delikatnie ale zaczynaja mnie wkurzac. Kuper - 01-10-2008, 21:48 a ja sie tak zastanawiam - bylem na rekolekcjach i znam kilka malzenstw katolickich ktorzy zwlekaja z posiadaniem dziecka albo maja problemy i nie maja zamiaru adoptowac dziecka np. z domu dziecka, wydaje mi sie taka postawa za cos chorego. jesli deklaruje sie ze jestem katolikiem, zyje sakramentalnie i jestem w zwiazku malzenskim to mysle ze moim obowiazkiem jest adopcja - czy moge tak powiedziec takim malzenstwom? probowalem delikatnie ale zaczynaja mnie wkurzac. To jest to co mówiłem Ci na PW - wpieprzanie się w prywatne życie innych. Mówiłem Ci, że ludzie nie lubią takich zaczepek i tekstów zwłaszcza jak są natarczywe. Ich życie, ich problemy, ich sprawy - zostaw to im, a sam zajmij się swoimi rzeczami. Agaja - 01-10-2008, 22:09 mysle ze moim obowiazkiem jest adopcja - czy moge tak powiedziec takim malzenstwom? Obcym, spotkanym ot na rekolekcjach? Myślę, że Twoim obowiązkiem może być co najwyżej modlitwa za tych ludzi. To są zbyt poważne i zbyt delikatne sprawy. Co wiesz na temat dlaczego jakieś małżeństwo nie ma dzieci w parę lat po ślubie Jakim prawem czynisz się sedzią czyichś sumień Ahawo, to jest przerażające co piszesz. To wygląda na typowe zachowanie słonia w składzie porcelany. Nierozważne uwagi, pouczenia (jakim prawem) czy aluzje moga spowodowac wiele bólu i dołożyć się do ciężaru, który ludzie już dźwigają. Wyobraź sobie małżeństwo, 4 czy 5 lat po ślubie, nadal bezdzietne. Na oko - powiesz pewnie, ze wygodni, odkładaja itd. A oni maja za soba trzy poronienia...... Albo inne: kilkunastoletnie dziecko, jedynak, dobrze sytuowani. Wygodnictwo? Dopiero po dłuższym czasie kiedy pani w wieku 40 lat rodzi drugie dziecko okazuje się, że "nie wychodziło" choć bardzo chcieli... I co, ośmielisz sie wejśc ludziom z przemądrzałymi pouczeniami? Masz pewność, że to co widzisz, nie kryje tragedii? Krzysztof Paweł - 02-10-2008, 09:21 Ahawo, przeczytaj sobie ten artykuł: http://www.wieczernik.oaza.pl/artykul.php?aid=323 AHAWA - 03-10-2008, 10:10 Myślę, że Twoim obowiązkiem może być co najwyżej modlitwa za tych ludzi. no a zasada braterskiego upomnienia omowian przez sw. Pawla?, przeciez Ci ludzie na rekolekcjach, tak bardzo zaangazowani w zycie Oazy sa swiadomi tego ze malzenstwo nie jest stworzone tylko po to aby dwoje doroslych ludzi nie czulo sie samotnych w otaczajacym ich swiecie. Ja rozmawialem z takim ludzmi. Nawet mam takieg kumpla ktory po kilku latach w zwiazku bez dziecka pyta mnie czy seks z prezerwatywa jest OK - tak chocby nie wiedzial? A nie chca miec dziecka bo jest prawdopodobienstwo ze urodzi sie chore. Taka egoistyczna postawa myslenia o sobie prowadzi do nikad. A ludzie ktorzy nie moga miec dzieci wcale tez takich poznalem, udaja ze problem nie istnieje ale widac i czuc ich smutnego ducha ktory wola o rodzicielstwo - ale nie poczekamy, w koncu moze odejda od Boga i zalapia sie na in-vitro i przy okazji usmierca kilka dzieci. Ja uwazam ze trzeba mowic takim ludziom tymbardziej utwierdzil mnie w tym arytkul Krzysztof Paweł, tzn link do tego artykulu. Ja nie mowie zeby otwarcie i agresywnie mowic o tym tak jak powiedzialas, slon w skladzie porcelany ale aby zwrocic delikatnie uwage ze jest mozliwa adopcja dziecka ktore nie ma matki ani ojca i jest samotne na tym swiecie, mieszajace gdzies w osrodku opiekunczym i tak tez wlasnie robilem, zreszta Duch Swiety kierowal mnie w odpowiednim czasie w odpowiednie miejsce i moglem to powiedziec nie narazajac na przykrosc siebie ani ta druga osobe. To ze ludzie wkolo mnie wkurzaja, to zawsze tak bylo teraz sie to tylko wzmaga ale mam na to sposob, taka modlitwe: Boze uzycz mi pogody ducha abym godzil sie z tym czego nie moge zmienic, odwagi abym zmienial to co zmienic moge i madrosci abym odroznial jedno od drugiego. Krzysztof Paweł - 03-10-2008, 10:44 Wysle znajomym tego linka. DziekiKrzysztof Paweł. Naprawdę po raz kolejny w ciągu ostatnich dni zastanawiam się, czy Ty przypadkiem nie wszedłeś na to forum aby prowokować i tak naprawdę to nie jesteś katolikiem. Dokonujesz przecież ewidentnej manipulacji artykułem, który podesłałem. Cytujesz jego początek, gdzie postawiono ileś pytań, które zazwyczaj się stawia myśląc o problemie bezdzietności i adopcji. Ale w ogóle pomijasz odpowiedzi na nie. Bo artykuł po postawieniu tych pytań stara się pokazać, że rzecz nie jest taka prosta, jak się na ogół wydaje. Np. zaraz po zakończeniu Twojego cytatu jest takie zdanie: Adopcja nie jest sposobem dla spragnionych dzieci rodziców. Albo choćby taki fragment: Część osób rozwija swe ojcostwo i macierzyństwo duchowe, żyjąc w małżeństwie nadal bezdzietnym, a jednak będąc "rodzicami" dla tych, którzy potrzebują ich rodzicielskiej troski w szkole, domu dziecka, świetlicy środowiskowej, hospicjum, szpitalu, dziecięcej wspólnocie przyparafialnej, w dalszej a potrzebującej rodzinie. Część małżeństw decyduje się na bycie "ciocią i wujkiem" dla dzieci, których rodzice nie umieją ich utrzymać i wychować - zakładają rodzinny dom dziecka albo rodzinę zastępczą, służąc w ten sposób dzieciom, które w godnych warunkach czekają na nową rodzinę lub poprawę rodziny biologicznej. Ktoś ma tak otwarte serce, że do niego stuka żona alkoholika z dziećmi, wyrzucona z domu w środku nocy przez pijanego męża, do niego przychodzą dzieci sąsiada, aby się najeść, u niego mieszka nastolatka w ciąży, odrzucona przez rodziców, wstydzących się jej przez sąsiadami. Tego nie raczyłeś zauważyć. I w ogóle wymowa tego artykułu jest dokładnie przeciwna Twoim twierdzeniom. Nie jestem w stanie uwierzyć, że nie potrafisz tego zrozumieć. Wniosek, jaki się nasuwa jest więc taki, że świadomie prowokujesz. AHAWA - 03-10-2008, 11:14 Krzysztof Paweł, wybralem z tego artykulu to co jest najbardziej adekwatne do osob ktore znam. Zauwazylem cala reszte i zdaje sobie sprawe ze trzeba podchodzic do kazdego indywidualnie ale moim celem bylo zwrocenie uwagi na to ze istnieja pary we wspolnotach chrzescijanskich m.in. Oaza, ktore tkwia w postawach egoistycznych - ich wypelnianie powolania sprowadza sie do uczestniczenia w Diakonii Modlitwy i wyjazdow na rekolekcje wspolnotowe, a zycie jest tu i teraz. Krzysztof Paweł - 03-10-2008, 12:05 Krzysztof Paweł, wybralem z tego artykulu to co jest najbardziej adekwatne do osob ktore znam. Nie. Wybrałeś przytoczone tam obiegowe opinie, z których część - co jasno wynika z dalszej części tekstu - jest fałszywa lub co najmniej uproszczona. Agaja - 03-10-2008, 14:38 Lubię przypominać cytat biblijny mówiący o tym, iż służba Boża ma być ROZUMNA: Rz 12, 1: A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Jeżeli ktoś zna ludzi od lat i zna na wylot ich sytuację, jest przyjacielem uznawanym przez nich za autorytet, z całą pewnoscią moze może podejmowac rozmaite "interwencje" czy podpowiedzi w sprawach nawet b. delikatnych i dotykających głebokich sfer życia małżeńskiego. Zawsze z wielkim taktem i delikatnością. Może być tak, że ktos inny dostrzega - albo mu się wydaje, ze dostrzega - jakieś sprawy, na które by warto zwrócic uwagę. Pamiętając, że postrzeganie ludzkie może być omylne, warto wówczas poszukać kogo bliskiego danej rodzinie, będacego dla niej autorytetem i porozmawiac w tonie troski o tę rodzinę i ew. zasugerować podsunięcie takiego czy innego pomysłu. Ale na pewno nie wpychac się z butami w czyjeś życie. Tematykę trudną, dotyczacą spraw między małżonkami na pewno można poruszac na spotkaniach ogólnych, bez wytykania komukolwiek personalnie czegokolwiek. Mądremu i tak wystarczy. Zawsze lepiej aby człowiek mówiący o tych sprawach był autorytetem. I by mówił nawet najtrudniejsze rzeczy z miłością i bez osądzania. Z tego co piszesz, Ahawo, nie odniosłam wrażenia, aby tak było w prypadkach, które Cię denerwują. Raczej miałam wrażenie, ze jesteś osoba z zewnątrz, która osądza i "wie lepiej co powinni inni zrobić". Kuper - 04-10-2008, 11:19 jesli ktos juz kilka lat ma zycia malzenskiego i nadal tkwi w egoizmie to czasami trzeba powiedziec cos stanowczo i wyraznie, o to mi chodzilo. Krótka piłka - skąd wiesz, że akurat to małżeństwo tkwi w egoizmie, a nie jest bezpłodne, ma problemy natury psychicznej, przechodzi jakiś tam kryzys itp? Czekam na konkretną odpowiedź. mirpi - 14-10-2008, 23:52 Czy to ma sens pisanie w tym temacie po dwóch latach przerwy? Bez związku z konkretną, własną, historią adopcji czy aborcji? AHAWA - 15-10-2008, 23:20 AHAWA napisał/a: sprawe mojej pychy zostaw Jemu, ty nie jestes sedzia jestes od wypelniania prawa a nie od jego egzekwowania tak jak i ja nie jestem od oceniania i osadzania. A więc jeśli ktoś na podstawie Twoich wypowiedzi na forum wyraża poglad na Twój temat, to nie jest sędzią i w tych okolicznościach napiszesz, że i Ty nie jesteś od oceniania i osądzania. Ale jak widać były to tylko puste słowa na użytek jednej wypowiedzi. Bo innych oceniasz i osądzasz na potęgę. nie jestem swiety ale staram sie dazyc do swietosci. co do moich znajomych to wystarczajaco dlugo sa po slubie zeby zdecydowac o swoim rodzicielstwie ponadto ja nie oceniam i nie osadzam ich jako osoby tylko czyn albo zaniedbanie jakiego sie wedlug mnie dopuszczaja. polecam czesciej czytac Milujcie Sie! ostatnio czytalem artykul matki ktora adoptowala dziecko i apeluje do innych katolickich rodzicow aby robili to samo. Podaje nawet przyklad malzenstwa ktore mialo "wszystko" oprocz dzieci i po jej namowach adoptowali dzeci i teraz odzyskali radosc zycia. Agaja - 16-10-2008, 00:20 Ahawo, naprawdę nie wiesz jak odnosił się do grzeszników Jezus? Przeczytaj zatem choćby fragment podany w moim poprzednim poście. EOT Christina - 16-10-2008, 09:15 ostatnio czytalem artykul matki ktora adoptowala dziecko i apeluje do innych katolickich rodzicow aby robili to samo piszesz o tym tak, jakby to był zakup kilograma mięsa AHAWA - 16-10-2008, 13:59 piszesz o tym tak, jakby to był zakup kilograma mięsa gwarantuje Ci ze dziecko mieszkajace w domu dziecka tak tego by nie odebralo... Agaja - 16-10-2008, 15:53 No cóż, mam wrażenie, że w pewnej mierze nie chcesz usłyszeć tego, co mam Ci do powiedzenia. Szkoda. Bo zauważ - nie chodzi o to by o możliwości adopcji nie mówić, tylko jak mówić. AHAWA - 16-10-2008, 21:00 Agaja, widzisz prezentujesz typowa postawe osoby ktora nie sprzyja adopcji dzieci nie majacych rodzicow. ponadto apropo tych poronien o ktorych pisalas, jest to wielka tragedia dla rodziny ale jesli malzenstwo jest prawdziwie chrzescijanskie to smierc nie moze zrobic wielkiej szkody bo przeciez takie malzenstwo zyje w Jezusie dlatego po tragedii trzeba zaczac zyc dla innych. Kuper - 16-10-2008, 21:30 Agaja, widzisz prezentujesz typowa postawe osoby ktora nie sprzyja adopcji dzieci nie majacych rodzicow. Mod Info: [A Ty prezentujesz postawę ignoranta i chama, człowieka uważającego się za pępek świata i świątynie wszelakiej wiedzy o wszystkim i wszystkich. Nie ma w tobie współczucia, nie ma zrozumienia, nie ma empatii, kierujesz się własnym ja, własnym egoizmem, własną chorą rzeczywistością. ] Zacznij czytać słowa Agai ze zrozumieniem, zacznij interpretować i analizować, zacznij zastanawiać się nad sobą i swoimi czynami. I tym jaką krzywdę wyrządzasz Bogu ducha winnym osobom. ale pouczam czasami. roznie to bywa raz delikatnie a czasami wprost. sam rowniez oczekuje takiej postawy od moich braci w wierze a wiec nie widze w tym nic zdroznego. To dostrzeż. Tacy ludzie jak Ty nie przekonają się o głupocie poglądów jakie wyznają dopóki podobny problem nie dotknie ich bezpośrednio. <edited by Tomasz Ptak - wyleciały wycieczki personalne> Agaja - 16-10-2008, 23:28 Agaja, widzisz prezentujesz typowa postawe osoby ktora nie sprzyja adopcji dzieci nie majacych rodzicow. ponadto apropo tych poronien o ktorych pisalas, jest to wielka tragedia dla rodziny ale jesli malzenstwo jest prawdziwie chrzescijanskie to smierc nie moze zrobic wielkiej szkody bo przeciez takie malzenstwo zyje w Jezusie dlatego po tragedii trzeba zaczac zyc dla innych. Interesujące Ahawo, wybacz, ale obawiam się, że po blisko 25 latach czynnego zajmowania się kwestiami przygotowania do małżeństwa i pomocy małżeństwom oraz 20 latach małżeństwa mam trochę większe doświadczenie od Ciebie w tych kwestiach. A to co piszesz o poronieniach - to tutaj naprawdę opadają ręce. Typowe teoretyzowanie bez odrobiny wczucia się w sytuację człowieka cierpiącego po stracie dziecka. Jeśli brak Ci wyobraźni, zapraszam na stronę www.poronienie.pl Proszę o odpowiedź na moje pytanie o dwie postawy, które wyżej opisałam (post przed postem Christiny). CZy widzisz róznicę między nimi? I czy pouczanie w sytuacji, jaką opisałam w poprzednm poście uznałbyś za wyraz miłości? I bardzo proszę zamiast mnie oceniać (niesprawiedliwie zresztą) zastanów sie nad tym, bo mając - jak ufam - jak najlepsze intencje możesz narobić ludziom wiele niepotrzebnego bólu, a w skrajnej sytuacji odepchnąć ich od Boga. To są naprawdę bardzo poważne sprawy i przeczytanie nawet kilku roczników "Miłujcie się" nie upoważnia do gruboskórności i wchodzenia z butami w cudze życie. Przypominam, że napisałam również nie chodzi o to by o możliwości adopcji nie mówić, tylko jak mówić. Miłość w deklaracjach to stanowczo za mało. AHAWA - 17-10-2008, 09:26 Mod Info: [Kuper, ale sie pienisz, widac nasza rozmowa o twoim konkubinacie wciaz siedzi ci pod sufitem. Ale to dobrze.] Christina - 17-10-2008, 09:40 Ale pogadalismy i na tym koniec. mam nadzieję, bo to "pogadaliśmy" jest w Twoim przypadku nieco przesadzone - inni pogadali, Ty porobiłeś innym uwagi, więc w ramach braterskiego upomnienia, mówię Ci, że jeszcze jeden post typu: Agaja - 17-10-2008, 10:14 nie chodzi o to by o możliwości adopcji nie mówić, tylko jak mówić. I cały problem poszedł o to jak. Oraz gdzie, kiedy i komu. I kiedy nie. Służba Boża ma być rozumna (Rz 12. 1) Kuper - 17-10-2008, 11:24 Mod Info: [ Kuper, ale sie pienisz, widac nasza rozmowa o twoim konkubinacie wciaz siedzi ci pod sufitem. Ale to dobrze. Erm, nie? Nie siedzi? Rotfl, na co ty liczysz, że ja się takimi pierdołami przejmuję? Po prostu ci powiedziałem kim jesteś. I ] bardzo sprytnie pomijasz pytania zawarte w postach Agai. No, ale to typowe dla takich osobników. Edit by Bartek_O - prywatne sprawy załatwcie na PW Tomasz Ptak - 17-10-2008, 13:04 Czy to ma sens pisanie w tym temacie po dwóch latach przerwy? Bez związku z konkretną, własną, historią adopcji czy aborcji? Zgodnie z uwagą wydzielam temat o pouczaniu w sprawie adopcji. Evik - 18-10-2008, 15:45 A nie chcą mieć dziecka bo jest prawdopodobieństwo że urodzi się chore. Czy małżeństwo obciążone wadą genetyczną może pochopnie decydować się na poczęcie dziecka Jeśli jest 50% szans, lub jeszcze mniej, że dziecko urodzi się zdrowe... Nie odmawiam chorym ludziom posiadania własnego dziecka, ale zawsze jest to ryzyko, że będzie cierpiało. Chyba każdy słyszał o państwu Wojnarowskich, u których również drugie dziecko urodziło się ciężko chore. Oczywiście, wykluczam aborcję. Czym innym jest rezygnacja z poczęcia, czym innym zabijanie poczętego już dziecka. Celem adopcji nie jest zaspokojenie potrzeb rodzicielskich bezdzietnych małżeństw czy osób samotnych. Jest nim przede wszystkim dobro dziecka (art. 114 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). - http://www.opoka.org.pl/b...gioadopcji.html Nie jest też tak prosto adoptować dziecko. Sama miałam przez dwa tygodnie praktyki w Domu Dziecka, nawet miałam okazję przejrzeć dokumentację. Sierota biologiczna była jedna Większość dzieci miała rodziców, którzy mieli ograniczone prawa rodzicielskie. Wielu z nich miało prawa do wizyt. Czasem rodzice sprzeciwiali się adopcji. Sama nie wiem, czy potrafiłabym wyprowadzić na prostą drogę czteroletnie dziecko, które używa słów k j Mania - 18-10-2008, 17:12 W jaki sposób adopcja chroni przed poronieniem Jesli poronienia spowodowane są wadą organizmu matki to kolejne zajscie w ciąze aby miec biologiczne dziecko=poronienie. Ale oczywiscie Ahawa gada bzdury bo nie chcialabym byc dzieckiem adoptowanym " z obowiązku"
Strona 1 z 1 • 1 Powiązane tematy
Chivu zachęca piłkarzy Romy do gry w... Interze Dzień Świętości Życia i Duchowa Adopcja 2008 Jak zachecic mlodziez na oaze pomysly?? |